wtorek, 3 września 2013

Przez łzy do szczęścia - część 2



Uśmiechnął się sympatycznie. Ogólnie z jego oczu płynęła taka otwartość i przyjacielskość.
 -Byłbym niezmiernie wdzięczny. - przyjrzał się chłopakowi uważniej. Miał na prawdę zdumiewające włosy. Takie długie, piękne i lśniące. Keitha zawsze były matowe i szorstkie. -Może mógłbym cię w zamian zaprosić na herbatę? Jeszcze się tu dobrze nie urządziłem i jest lekki bałagan, ale zapraszam.


·        

 Spłoną rumieńcem. Od razu też odwrócił się tyłem do chłopaka. Robienie się czerwonym nie przystawało mężczyzną.
 - Mo...mo... Może później... Teraz mam dużo pracy - drżącą ręką próbował otworzyć zamek w drzwiach. Klucze spadły na ziemię. - Ojej - wyrwało mu się.


·        

 Patrzył przyjaźnie na jego nieporadność. Słodki...przesunęło mu się przez myśl. Podszedł do niego i pochylił się, żeby podać klucze. Cały czas uśmiechał się szeroko. Emanował wręcz empatią i pewnością siebie.
 -Okej, nie chcę przeszkadzać. Jak coś i tak mieszkamy drzwi w drzwi. - powiedział radośnie i podał mu kluczę -Proszę. Pomóc? - spytał widząc jeszcze jego drżące dłonie.


·        


 - Nie! - pisnął. No człowieku co z tobą nie tak?! Skarcił sam siebie. - Poradzę sobie - powiedział już ciszej odbierając klucze. Czuł się trochę dziwnie widząc te czerwone oczy i ten przyjacielski uśmiech. Ostatni który się tak uśmiechał potem przez tydzień trzymał Heisuke w piwnicy. Wziął głęboki wdech i otworzył zamek. 
- To jak co... Do później - i szybko wszedł do środka zatrzaskując za sobą drzwi.

1 komentarz:

  1. Witam,
    och jak to się wspaniale rozwinęło... już nie mogę się doczekać następnej części..... biedny taki zestresowany....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń