Uśmiechnął się sympatycznie. Ogólnie z jego oczu płynęła
taka otwartość i przyjacielskość.
-Byłbym niezmiernie wdzięczny. - przyjrzał
się chłopakowi uważniej. Miał na prawdę zdumiewające włosy. Takie długie,
piękne i lśniące. Keitha zawsze były matowe i szorstkie. -Może mógłbym cię w
zamian zaprosić na herbatę? Jeszcze się tu dobrze nie urządziłem i jest lekki
bałagan, ale zapraszam.
Spłoną rumieńcem. Od razu też odwrócił się tyłem do chłopaka.
Robienie się czerwonym nie przystawało mężczyzną.
- Mo...mo... Może później...
Teraz mam dużo pracy - drżącą ręką próbował otworzyć zamek w drzwiach. Klucze
spadły na ziemię. - Ojej - wyrwało mu się.
Patrzył przyjaźnie na jego nieporadność. Słodki...przesunęło
mu się przez myśl. Podszedł do niego i pochylił się, żeby podać klucze. Cały
czas uśmiechał się szeroko. Emanował wręcz empatią i pewnością siebie.
-Okej,
nie chcę przeszkadzać. Jak coś i tak mieszkamy drzwi w drzwi. - powiedział
radośnie i podał mu kluczę -Proszę. Pomóc? - spytał widząc jeszcze jego drżące
dłonie.
- Nie! - pisnął. No człowieku co z tobą nie tak?! Skarcił sam
siebie. - Poradzę sobie - powiedział już ciszej odbierając klucze. Czuł się
trochę dziwnie widząc te czerwone oczy i ten przyjacielski uśmiech. Ostatni
który się tak uśmiechał potem przez tydzień trzymał Heisuke w piwnicy. Wziął
głęboki wdech i otworzył zamek.
- To jak co... Do później - i szybko wszedł do
środka zatrzaskując za sobą drzwi.

Witam,
OdpowiedzUsuńoch jak to się wspaniale rozwinęło... już nie mogę się doczekać następnej części..... biedny taki zestresowany....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia