- Hej
słodka. Zabawimy się?
- Teri gdzie ty masz oczy! Nie widzisz, że to chłopak?!
- Oj sorka. Oferta nie aktualna – i odeszli śmiejąc się. Westchnął z
rezygnacją. Powinien się już przyzwyczaić, bo takich akcji miał wiele. Długie
czarne włosy, delikatne rysy twarzy i te wielkie szarawe oczy. Do tego drobnej
budowy ciała. Podobno nawet ruszał się jak kobieta. A był facetem i już wkrótce
miała mu stuknąć 20. Nie wiedział co takiego zrobił w poprzednim życiu, że
natura ukarała go takim wyglądem. W czasach szkolnych był więcej razy
wykorzystywany seksualnie niż prostytutka i więcej razy upokarzany niż ustawa
przewiduje. Miał wrażenie, że jego życie to niekończący się pech i katastrofa.
Kolejne westchnięcie wypuścił z siebie przy drzwiach mieszkania. Musiał zerwać
kartkę z napisem „pomyłka genetyczna”. A może oni wszyscy mają rację? Jakby
miał mało kłopotów był gejem. Co ani odrobinę nie pomagało mu w życiu

Keith dopiero wprowadził się z metropolii do miasteczka
Spring, a już spotkał się z nieprzychylnymi spojrzeniami. Zastanawiał się czy
to wina białych włosów z czerwonymi końcówkami, czerwonych oczu, których jako
albinos nie ukrywał, czy kolczyków w wardze i brwi. Wiedział, że w tak małych miejscowościach,
ludzie posiadali małe horyzonty myślowe. Nie przejmował się tym jednak. Nie
zawita tu zbyt długo. Zbierze zespół i wyjedzie dalej, mając nadzieje, że przyszli
koledzy z zespołu, też będą chcieli się stąd wyrwać. Wątpił żeby tutaj mieli publikę,
jednak szukając basisty i perkusisty, sensowne talenty znajdowały się właśnie
tutaj. W tym zacofanym miasteczku. Mieszkanie, które wynajął, a raczej
apartament, ponieważ z pracy w studiu tatuaży zdołał sobie na to pozwolić, sąsiadowało
z innymi, nie zamierzał jednak poznawać się z sąsiadami. Kolejne ograniczone umysły?
Artysta taki jak on nie potrafiłby się z nimi dogadać. Zauważył, że jedynie
jego silne i dość pokaźnie umięśnione ciało hamowało niektórych przed zgryźliwymi
komentarzami. Ech...brzydził się tym. Od pierwszych sekund chciał już się stad wynieść.
Po przeprowadzce było za późno, aby spotkać się z chłopakami, postanowił się porządnie
wyspać i spotkania przełożyć na jutro. Kiedy wychodził ze śmieciami zobaczył dość
wyróżniającego się na tle ogółu tych mieszkańców chłopaka. Miał długie włosy i
nawet lekkie wcięcie w talii, jednak albinos od razu rozpoznał, że to chłopak,
nie kobieta. Co ciekawsze, ten chłopak właśnie zmierzał...do mieszkania obok
niego. Czyżby sąsiad...?
-Hej! - krzyknął za nim. Kiedy chłopak się odwrócił, Keith spytał - Jesteś
stad? - zmierzył go swoimi specyficznymi, czerwonymi tęczówkami. Chłopak był na
prawdę ciekawy...I wart uwagi. Jego twarz mówiła, że też nie jest zbyt
zadowolony z otoczenia, może tak jak on, jest tutaj przejezdnym?
Westchnął.
- Wybacz, że cię rozczaruje, ale jestem facetem i
nie jestem zainteresowany randką - Chciał mieć to już za sobą. Miał już dość
głupich komentarzy.
-Hę? - chłopak spojrzał na niego pytająco przekrzywiając
głowę. -Przecież widzę, że jesteś facetem. Pytałem tylko, czy też jesteś nowy, bo nie
wyglądasz na tutejszego. - podrapał się po karku - Ja tu się dopiero
wprowadziłem i kompletnie nie znam okolicy, ani rozkładów jazdy autobusów, czy
czegokolwiek co pomogłoby mi się tutaj poruszać. Myślałem , że spotkałem
bratnią duszę na horyzoncie. - zaśmiał się niezręcznie, uśmiechając
przepraszająco - Nie chciałem niepokoić.
Zamrugał zaskoczony. Pierwszy raz ktoś wiedział od pierwszego
spojrzenia, że nie jest babą.
- Wiesz... Jeśli chcesz... - trochę się jąkał.
Pierwszy raz był w sytuacji gdy nie musiał słuchać głupich uwag i to co mówił
było słuchane. - To znaczy, ja jestem stąd. Ale jeśli chcesz.... To znaczy
jeśli nie znajdziesz nikogo innego. - No weź się w garść Heisuke, bo jeszcze go
wystraszysz! - Mogę ci pokazać miasteczko!